Szef ekipy wiertniczej
Marek Wieczorek
Konkrety z placu budowy
Marek nie spędza czasu w biurze przed monitorem. Jeśli chcesz go spotkać, musisz jechać na plac budowy w Bilczy albo pod Jędrzejów. Od 11 lat zajmuje się odwiertami, a w Arsaadam odpowiada za to, by rury dolnego źródła trafiły dokładnie tam, gdzie zaplanował projektant. Nie używa górnolotnych słów. Dla niego liczy się to, co pokazuje manometr i czy pion jest zachowany przy każdym z 122 metrów głębokości.
Geotermia w naszym regionie to ciężka fizyczna praca, zwłaszcza gdy trafimy na twardą skałę w okolicach Miedzianej Góry. Marek powtarza wtedy swoją ulubioną zasadę: wiercimy tam, gdzie inni się poddają. Obsługuje naszą główną wiertnicę od 7 lat i zna każdą śrubę w tej maszynie. Wie, że ciepło prosto ze skały to jedyny sposób, by hale o powierzchni 1200 metrów kwadratowych przestały generować ogromne rachunki za gaz.
Doświadczenie liczone w metrach
W zeszłym roku Marek osobiście nadzorował 47 projektów dla lokalnych przedsiębiorców i gospodarstw. Pamięta sytuację z października 2024 roku, gdy u klienta pod Kielcami grunt okazał się wyjątkowo zdradliwy. Zamiast planowanych 4 dni, ekipa spędziła na miejscu 6 dni, ale dobili do wymaganej głębokości bez uszkodzenia warstw wodonośnych. Szczerze mówiąc, Marek woli takie techniczne wyzwania niż proste wiercenie w piachu, bo wtedy widać, ile wart jest dobry fachowiec.
Ziemia nie wysyła faktur za ogrzewanie i Marek pilnuje, żeby nasi klienci też ich nie dostawali przez kolejne dekady. Jego praca to fundament całego systemu. Jeśli kolektor zostanie źle osadzony, nawet najdroższa pompa ciepła nie zadziała sprawnie. Dlatego Marek osobiście sprawdza szczelność każdej pętli glikolowej, zanim maszyna odjedzie z posesji. To są te nasze konkrety zamiast obietnic, o których zawsze mówimy.
Prywatnie to facet, który nie lubi lania wody. Jeśli mówi, że skończymy robotę w czwartek do 15:30, to zazwyczaj o 15:00 sprzęt jest już czysty i spakowany. Bywa bardzo surowy, jeśli chodzi o porządek na placu budowy, ale dzięki temu od 3 lat nie mieliśmy ani jednej awarii przy montażu dolnego źródła. Mały szczegół: zawsze pije kawę z tej samej, wysłużonej filiżanki, którą wozi w kabinie ciężarówki.